W końcu zagłębiając się w las usłyszałam specyficzny świst. Więc czujnie zaczęłam się skradać. Starałam się iść najdelikatniej kiedy można, byle nie spłoszyć świstaków. Tudzież rzeczywiście też podchodząc coraz to bliżej wyciągnęłam kamera po to ażeby być przygotowanym na zrobienie zdjęcia. Rzeczywiście też w dość dziwnej ekwilibrystycznej pozie ujrzałam rodzinę świstaków, która słodko odpoczywa w cieniu gęstwiny drzew. Duet małe oraz duet duże. Wspaniałe, dorodne zaś śliczne. Wiedziałam, że to zdjęcie musi wyjść. W gruncie rzeczy też było. Wyszły mi cudowne zdjęcia. Fotograf zakopane w drodze aż do schroniska cały okres wyciągałam kamera oraz patrzyłam na moją rodzinkę, która miała mi wkrótce przynieść powodzenie. Zachwycona tudzież wybitnie zadowolona poszłam do zakładu „Fotograf Zakopane”- w końcu dzięki wizycie w ową stronę mam zdjęcie życia. Niestety pana, który mi pomógł nie było. Przeto też trochę niepocieszona musiałam wrócić do domu.
-
Pages
-
Kategorie
-
Archives
- maj 2012
- kwiecień 2012
- marzec 2012
- luty 2012
- styczeń 2012
- grudzień 2011
- listopad 2011
- październik 2011
- wrzesień 2011
- sierpień 2011
- lipiec 2011
- czerwiec 2011
- maj 2011
- kwiecień 2011
- marzec 2011
- luty 2011
- styczeń 2011
- grudzień 2010
- listopad 2010
- październik 2010
- wrzesień 2010
- sierpień 2010
- lipiec 2010
- czerwiec 2010
- maj 2010
- kwiecień 2010
- marzec 2010
- luty 2010
- styczeń 2010
- grudzień 2009